OPINIE O POSŁACH

Ewa Karpowicz

Raport nr 123


O kształtowaniu się społecznych poglądów na temat Sejmu decyduje wiele czynników. Jednym z nich jest niewątpliwie obserwacja zachowań posłów, wiedza o ich wypowiedziach, postawach i działaniach, a ponadto przypisywane im intencje i ocena globalna ich aktywności. Obfite źródło informacji na ten temat stanowią transmisje telewizyjne i radiowe z obrad parlamentarnych, a także liczne wywiady z posłami prezentowane przez media i dziennikarskie omówienia ich wystąpień.
Ukształtowane opinie na temat posłów penetrowane są co jakiś czas przez ośrodki badania opinii publicznej w realizowanych przez nie sondażach. Poniżej prezentujemy niektóre dane zaczerpnięte z badań opinii publicznej, świadczące o stosunku społeczeństwa polskiego do parlamentarzystów.
Jedno z tych badań pochodzi z czerwca 1991 r., przeprowadzone więc było w toku kadencji Sejmu "kontraktowego" (X kadencja).1) Ankieta będąca narzędziem badań zawierała pytanie:
"Co się Panu(i) w posiedzeniach plenarnych podoba, co budzi aprobatę?". Było to pytanie otwarte, w którym respondenci mogli się wypowiadać w sposób absolutnie nie skrępowany i odnosić do wszelkich aspektów funkcjonowania Sejmu związanych z jego plenarnymi posiedzeniami. Nietrudno było przewidzieć, że olbrzymia większość wypowiedzi dotyczyła bezpośrednio lub pośrednio zachowań posłów. Zróżnicowane wypowiedzi poklasyfikowano w grupy tematyczne. Najwięcej wskazań dotyczyło następujących wątków:
% wskazań
- otwartość wypowiedzi, swoboda głoszenia poglądów 27,3
- pozytywna ocena konkretnych wypowiedzi poszczególnych posłów 12,2
- uchwalenie ustaw korzystnych dla społeczeństwa 3,0
-działania na rzecz jawności życia publicznego 2,8
-sposób prowadzenia obrad 2,3
Nieco mniej niż 5% badanych wskazywało na inne jeszcze, bardziej szczegółowe kwestie, nie uwzględnione w powyższej klasyfikacji. Charakterystyczne jest to, że aż 41,2% respondentów nie chciało się w jakikolwiek sposób pozytywnie wypowiadać o Sejmie (nie udzielili więc żadnej odpowiedzi lub stwierdzili, że "nic nie budzi ich aprobaty".2) Duże rzesze obywateli naszego kraju były bez wątpienia rozczarowane poczynaniami parlamentu w ciągu pierwszych lat jego funkcjonowania po politycznym przełomie - stąd owo negatywne nastawienie, które uzewnętrzniło się w postaci niechęci do ujawniania jakichkolwiek pozytywnych opinii o nim.
Wśród tych, którzy zdecydowali się zademonstrować swój pozytywny osąd o Sejmie najwięcej było osób, którym szczególnie podobała się szczerość wypowiedzi posłów, fakt, że prezentowali je w sposób nie skrępowany. Jest to bez wątpienia reakcja na długoletnie przyglądanie się sztucznym, z góry przygotowanym, pozbawionym wszelkiej spontaniczności wystąpieniom posłów sprawujących swój mandat w czasach PRL. Najczęściej wskazywano tu na zjawisko, które po przełomie politycznym w 1989 r. uległo najbardziej radykalnej zmianie.
W badaniach CBOS z kwietnia 1992 r. zadano respondentom niemal identyczne pytanie: "Co się Panu(i) podoba w pracach parlamentarzystów, co budzi Pana(i) aprobatę?"
O skali krytycyzmu wobec posłów świadczy fakt, że 88,4% badanych nie potrafiło wyrazić żadnej pozytywnej opinii na temat poselskiej pracy.
Aprobatę 4,0% respondentów budziło nieskrępowane głoszenie poglądów (odważne wypowiadanie swych sądów, styl przemawiania, ścieranie się opinii itp.).
Pozostali badani udzielali ogólnikowych odpowiedzi, świadczących o dostrzeganiu takich pozytywnych aspektów pracy posłów jak: zajmowanie się sprawami obywateli lub obrona interesów pracowniczych.
Zwróćmy uwagę, że w obu prezentowanych badaniach w wypowiedziach dominowały podobne uzasadnienia aprobaty dla posłów. Wypowiedzi te były jednak w 1991 r. znacznie bardziej obszerne i zróżnicowane. Zdecydowanie większa liczba badanych zwracała uwagę na inne, poza "otwartością i swobodą głoszenia poglądów", aspekty działalności posłów, które oceniano pozytywnie. Wynika z tego pośrednio, że w 1991 r. posłowie cieszyli się większym poparciem obserwatorów życia politycznego, aniżeli posłowie następnej kadencji. Być może nie bez wpływu na wyniki miał fakt, że w roku 1991 panowała jeszcze swoista euforia po przełomie demokratycznym, rok 1992 był zaś okresem stabilizacji mechanizmów demokratycznych, a okresy wolne od szczególnych emocji cechuje zazwyczaj większy sceptycyzm i surowość ocen.
Porównanie powyższych danych wskazuje też na istotny wzrost liczby "braku odpowiedzi" (z ponad 40% w roku 1991 do niemal 90% w 1992 roku), w pytaniu, które niejako wymuszało pozytywne opinie o Sejmie. Warto się zastanowić, czy można to uznać za symptom ogólnego pogłębienia się krytycyzmu wobec pracy Sejmu, jaki nastąpił w ciągu 10 miesięcy dzielących oba badania czy też był to raczej efekt ogólnego zmniejszenia zainteresowania społeczeństwa dla działalności posłów? Trudno rozstrzygnąć tę kwestię jednoznacznie, zwłaszcza po kilku latach, trzeba jedynie stwierdzić, że tak powszechna niechęć respondentów do ujawniania pozytywnych ocen jest rzadkością w badaniach empirycznych.
Zadane w obu porównywanych przez nas badaniach pytanie "Co się Panu(i) nie podoba w pracach parlamentarzystów, co budzi Pana(i) sprzeciw?" (również otwarte, dające możliwość w pełni swobodnego wypowiedzenia się) - przyniosło bardziej obfity plon odpowiedzi.
W badaniach przeprowadzonych w czerwcu 1991 r. na tak zadane pytanie uzyskano następujące odpowiedzi:
- kłótliwość, osobiste ataki 33,5%
- słaba frekwencja w czasie obrad 16,7%
- treść poszczególnych wypowiedzi (negatywna ich ocena) 14,7%
- inne wypowiedzi negatywne (zajmowanie się sprawami drugorzędnymi,
rozwlekłość wypowiedzi, niepotrzebne dygresje itp)
14,0%
- złe maniery, brak kultury 12,8%
- odpowiedzi typu "wszystko mi się nie podoba" 3,2%
- trudno powiedzieć 25,7%
A oto wypowiedzi respondentów, którym zadano niemal identyczne pytanie; w kwietniu 1992 roku wypowiedzi respondentów zostały poklasyfikowane w następujące kategorie (obok kategorii podajemy procentowo ujęte liczebności wskazań):
- kłótnie, spory 32,0%
- nieobecność posłów w czasie obrad 13,7%
- nieskuteczność w działaniu 11,6%
- zbyt długie przemówienia 11,1%
- spory o sprawy nieistotne 7,2%
- zachowanie się posłów (ogólnie 5,4%
- brak porozumienia między partiami 3,8%
- prywata posłów 3,7%
- trudno powiedzieć 25,0%
Podobieństwo opinii na temat negatywnych cech pracy posłów Sejmu kontraktowego oraz Sejmu I kadencji jest bardzo silne. Badania wykazały, że najwięcej zastrzeżeń wzbudzała kłótliwość, ataki osobiste, agresja w wypowiedziach, argumenty ad personam. O ile wyniki badań z roku 1991 mogłyby jeszcze dawać asumpt do przypuszczenia, że podłożem niektórych opinii o"kłótliwości" był zakorzeniony w społeczeństwie nawyk oczekiwania od posłów zgodności lub jednomyślności, potwierdzenie krytycyzmu społeczeństwa wobec swarów i agresji w wystąpieniach poselskich niemal rok później świadczy wyraźnie o tym, iż posłowie przekraczali pewne przyjęte w społeczeństwie granice dobrych obyczajów.
Bulwersującą sprawą była słaba frekwencja posłów w czasie obrad plenarnych. Negatywne reakcje wywoływało również zjawisko, które skrótowo - choć mało elegancko - można nazwać mianem "gadulstwa" (zbyt długie wypowiedzi, brak precyzji w formułowaniu myśli itp.)
Krytykę wzbudzało również przyjęcie niewłaściwych priorytetów w podejmowaniu problemów, które należy rozwiązać (zajmowanie się sprawami mniej ważnymi kosztem zagadnień najistotniejszych).
W styczniu 1993 r. CBOS przeprowadził sondaż na temat społecznego wizerunku Sejmu, w którym kilka pytań poświęconych było postrzeganym sylwetkom posłów. Jedno z zadanych pytań dotyczyło pracowitości parlamentarzystów. Brzmiało następująco:
"Czy sądzi Pan(i), że:
- większość posłów ciężko pracuje w parlamencie,
czy też
- większość posłów za mało pracuje w parlamencie,
- trudno powiedzieć."

Pierwszą z wskazanych ewentualności wybrało 7% respondentów, zaś drugą - 87%; 6% nie umiało wyrazić opinii na ten temat.
Komentarz do tych danych jest chyba zbędny. Przewaga odpowiedzi świadczących o widzeniu posłów jako osoby leniwe, niezaangażowane we właściwym wymiarze w prace parlamentarne, jest druzgocąca.
Trzeba przyznać, że jednomyślność, jaka wystąpiła w odpowiedziach na powyżej analizowane pytanie, należy do rzadkości w badaniach sondażowych. Ujawniono lawinową nieprzychylność respondentów wobec posłów. Można rzec, że mamy tu do czynienia z nieczęsto występującą niemal jednomyślną krytyką społeczną. Sejm został uznany za opieszały, a posłowie, w opinii badanych, nie pracują jak należy. Trzeba przypomnieć, że badanie to było przeprowadzane w okresie nasilenia się kilku "afer" i skandali z udziałem posłów, które były odpowiednio nagłośniane w środkach masowego przekazu. Jednym z nich było głosowanie w zastępstwie kolegi.
W omawianym sondażu zadano również pytanie na ten temat. Brzmiało ono:
"Czy sądzi Pan(i) że:
- posłowie głosują czasem za nieobecnych kolegów i nie ma w tym nic złego,
czy też
:
- posłowie, którzy głosują za kolegów dopuszczają się oszustwa i powinni zostać ukarani,
- trudno powiedzieć."

2% respondentów opowiedziało się za pierwszą ewentualnością, 94% za drugą zaś 4% nie potrafiło ustosunkować się do tej kwestii.
W tym wypadku badani jeszcze bardziej jednomyślnie niż w poprzednim pytaniu uznali działalność polegającą na głosowaniu za kolegę za karygodną.3)
Trzeba tu jednak zwrócić uwagę, że respondenci wypowiadają się w tym pytaniu raczej na temat reguły, jaka powinna obowiązywać niż na temat stanu faktycznego dotyczącego zachowań posłów. Pytanie to było niewątpliwie inspirowane wydarzeniami, jakie nastąpiły w Sejmie w okresie bezpośrednio poprzedzającym badanie. Respondenci optując za pewną zasadą jednocześnie dawali wyraz swojej dezaprobacie wobec zaistniałych wcześniej faktów.
Oba prezentowane powyżej pytania zadawane w styczniu 1993 r. świadczą o głebokiej dezaprobacie wobec parlamentarzystów. Ich wizerunek w odbiorze społecznym był doprawdy bardzo zły. Najwyraźniej w tym okresie społeczeństwo musiało być głęboko rozczarowane działalnością polityków wybranych do sprawowania władzy półtora roku wcześniej.
Kolejnym argumentem na rzecz słuszności twierdzenia o bardzo złych notowaniach posłów w oczach opinii publicznej w tym czasie jest rozkład odpowiedzi na pytanie dotyczące bezpośrednio uczciwości posłów. Pytanie brzmiało następująco:
"Ostatnio słyszy się o politykach, którzy czerpią osobiste korzyści z pełnionych funkcji publicznych. Czy uważa Pan(i), że:
1 - wielu posłów w naszym parlamencie dopuszcza się takich czynów,
2 - są tacy posłowie, choć ich jest niewielu,
3 - w ogóle nie ma posłów, którzy czerpaliby osobiste korzyści z pełnionych funkcji publicznych
,
4 - trudno powiedzieć."
Pierwszą odpowiedź wybrało 49% badanych, drugą - 34%, zaś trzecią - 1%; 16% respondentów nie potrafiło wskazać żadnej ewentualności.
Nie ma, co prawda, żadnej pewności co do tego, czy "czerpanie osobistych korzyści z pełnionych funkcji publicznych" traktowane jest przez respondentów jako działanie ściśle naganne, można jednak założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że większość ludzi uważa, iż takie praktyki nie powinny mieć miejsca.
Fakt, iż tylko 1% obywateli naszego kraju nie dopuszcza ewentualności stosowania przez posłów takich nadużyć, zaś niemal połowa społeczeństwa jest przekonana, że wielu parlamentarzystów wykorzystuje funkcje publiczne dla osobistych korzyści - nie wymaga komentarza. Niezależnie od systemu gospodarczo-społecznego w każdym społeczeństwie od reprezentantów wybranych w wolnych wyborach wymaga się szczególnych postaw etycznych i walorów moralnych. Z drugiej strony - bezspornym zjawiskiem jest przypisywanie osobom piastującym funkcje publiczne przywar i kierowanie wobec nich nieuzasadnionych podejrzeń. Bez względu na zasadność tych zarzutów, kierowanie ich pod adresem posłów wymownie świadczy o krytycznym, negatywnym stosunku większości społeczeństwa do nich.
Dobrze się więc stało, że Sejm II kadencji wprowadził do ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora (z dnia 9 maja 1996 r.) nowelę (art. 35a), która nakłada na wszystkich posłów i senatorów obowiązek ujawniania wszelkich korzyści majątkowych uzyskiwanych przez parlamentarzystów lub ich małżonków. Wprowadzono w związku z tym "Rejestr korzyści", w którym muszą być uwidocznione dane dotyczące dodatkowych wynagrodzeń, otrzymanych darowizn, finansowanych przez kogoś wyjazdów krajowych i zagranicznych, nie związanych z pełnioną funkcją oraz innych korzyści przekraczających 50% najniższego wynagrodzenia pracowników za pracę.4) Jak zapowiedziała przewodnicząca Komisji Etyki Poselskiej dane na ten temat będą udostępniane w Internecie. Fakt, iż prawo nakazuje posłom i senatorom dokumentowanie materialnych korzyści wpłynie może za zahamowanie nieprzychylnych opinii na temat ich uczciwości.
Pytania dotyczące posłów stały się też częścią sondażu przeprowadzonego przez CBOS w listopadzie 1994 r. Zadano wówczas pytanie, które stawiano już respondentom w lutym 1993 r. Poniżej przedstawiamy udzielone na nie odpowiedzi w obu badaniach.
"Czy sądzi Pan(i), że:
II.'93 XI.'94
- większość posłów ciężko pracuje w parlamencie7 8
czy też
-większość posłów za mało pracuje w parlamencie 87 68
- trudno powiedzieć"624
Krytycyzm wobec posłów w końcu 1994 r, był co prawda mniejszy, aniżeli przed niespełna dwoma laty, jednak nadal pozostaje bardzo widoczny, skoro znacznie więcej niż dwie trzecie badanych stwierdza, że posłowie nie wykazują się pracowitością.
Interesująco przedstawiają się dane uzyskane w pytaniu:
"Czy sądzi Pan(i), że:
- w obecnym Sejmie posłowie głosują tak, jak im polecą partie,
czy też
- posłowie podejmują rozważne, samodzielne decyzje
- trudno powiedzieć"
.
62% respondentów opowiedziała się za pierwszą ewentualnością, 13% za drugą, 25% nie umiało sformułować swojej opinii.
Tak więc dwie trzecie badanych jest skłonne twierdzić, że posłowie całkowicie poddają się dyscyplinie partyjnej.5)
W tych samych badaniach starano się potraktować porównawczo inne jeszcze aspekty pracy poselskiej. Proszono respondentów, aby skonfrontowali działalność posłów Sejmu II kadencji z działalnością posłów Sejmu z lat 1991 - 1993.
Poniżej przedstawiamy dane uzyskane w odpowiedzi na owo porównawcze pytanie.
"Proszę porównać obecny Sejm z Sejmem poprzedniej kadencji.
posłowie
Sejmu
II kadencji
posłowie
poprzedniego
Sejmu
nie widzę
różnicy
trudno
powiedzieć
- lepiej pracują3111 44 14
- cieszą się większym autorytetem i szacunkiem 29 12 41 18
- są bardziej popularni, lepiej znani 30 15 38 17
- są bardziej lubiani przez ludzi22 12 42 24
- są bardziej uczciwi 17 7 45 31
- są lepszymi fachowcami,lepiej znają się na swojej pracy 28 73927
Dane ujawnione w powyższej tabeli mogą się wydać zaskakujące. Wynik wyborów z 19 września 1993 roku, które zapoczątkowały działalność Sejmu II kadencji został powszechnie odebrany jako pewien przełom. Zmienił się nie tylko układ sił politycznych (znaczny odłam prawicy znalazł się poza parlamentem), ale także wizerunek systemu politycznego: wyraźnie zmalała liczba możliwych koalicji. Tymczasem opinie niemal połowy respondentów o parlamentarzystach zasiadających w obu Sejmach są takie same (świadczy o tym ponad 40% odpowiedzi "nie widzę różnicy"). Niedostrzeganie różnic w jakości i sposobie pracy posłów wynika, jak sądzimy, w pewnej mierze z braku ogólnego rozeznania w ich poczynaniach wywołanego z kolei brakiem zainteresowania problematyką działalności organów władzy, a może szerzej - polityką.
Na korzyść posłów II kadencji należy zapisać fakt, że około jednej trzeciej respondentów dostrzegało ich przewagę nad posłami poprzedniego Sejmu. Nawet w tych "wymiarach", które okazały się najbardziej niekorzystne dla posłów (są uczciwi, są lubiani) posłowie II kadencji okazali się lepiej oceniani, aniżeli ich poprzednicy.
Najsłabszymi stronami reprezentantów obu izb były: uczciwość i umiejętność zaskarbiania sobie sympatii ludzi. Świadczy to raz jeszcze o sceptycyzmie wobec całej klasy politycznej, której, jak wykazały poprzednio omawiane opinie, przypisuje się szereg negatywnych cech.
Opinie o posłach badano także w marcu 1996 r. Próbowano w nim m.in. wysondować, jakie są społeczne oczekiwania wobec polityków.
Na otwarte pytanie: "Czego, przede wszystkim, oczekuje Pan(i) od polityków?" padały następujące odpowiedzi:
- cech moralnych, takich jak: szeroko rozumiana uczciwość, prawdomówność, szczerość, nieoszukiwanie ludzi, nierzucanie słów na wiatr, słowność, postępowanie zgodne z własnym sumieniem, bezinteresowność, brak nastawienia na własne korzyści - 26%,
- dobrych rządów, dobrej władzy, umiejętności podejmowania trafnych, właściwych, mądrych decyzji - 15%
- umiejętnego prowadzenia dialogu, wypracowywania kompromisów, nastawienia na współpracę z innymi politykami i partiami ("żeby się nie kłócili między sobą") - 14%
- rozwiązania problemów związanych z rynkiem pracy i bezrobociem, czyli ograniczenia, zlikwidowania bezrobocia, zagwarantowania ludziom pracy - 14%
- troski i zainteresowania losem zwykłych obywateli, wrażliwości społecznej ("żeby dbali o ludzi"), sprawiedliwości społecznej ("żeby sprawiedliwie rządzili"), bezstronności, obiektywizmu - 14%
- poprawy sytuacji materialnej obywateli, podniesienia standardu życia, podniesienia zarobków, obniżki cen - 13%
- poprawy sytuacji różnych grup społecznych: rencistów, emerytów, młodzieży, rolników - 12%
- większej skuteczności i efektywności ("żeby się zajmowali ważnymi problemami, a nie tematami zastępczymi", "żeby więcej robili a mniej mówili"), a także rzetelnej, solidnej pracy ("solidnego wykonywania obowiązków") - 10%
- poprawy sytuacji gospodarczej - 7%
- dotrzymania obietnic wyborczych, szacunku dla wyborców, obywateli (w sensie odpowiedzialności przed nimi) - 6%
- poprawy sytuacji w kraju, perspektyw na przyszłość, zaprowadzenia ładu i porządku w kraju ("żeby było lepiej") - 6%
- poczucia odpowiedzialności za losy kraju, za własne decyzje - 4%
- fachowego przygotowania polityków, wiedzy, wykształcenia kwalifikacji, kompetencji - 4%
- cech osobowości takich jak rozwaga, rozsądek, brak fanatyzmu, racjonalność, rzeczowość - 3%
- przedkładania dobra ogółu, dobra kraju nad interesy partyjne - 3%
Z listy oczekiwań adresowanych wobec polityków wyłania się pożądany ich wizerunek: jest to osoba odznaczająca się szczególnymi walorami moralnymi, takimi jak uczciwość, prawdomówność, bezinteresowność. Zwraca uwagę fakt, że znacznie mniej osób wymaga od polityków fachowego przygotowania, wykształcenia, kompetencji. W życzeniach pod adresem polityków większy nacisk położono zatem na kwalifikacje moralne niż na wiedzę i umiejętności.
W tych samych badaniach respondentom przedstawiono pięć postulatów, które można by wysunąć wobec posłów trudniących się działalnością publiczną. Każdy mógł wybrać dwa wymagania, które uznaje za najważniejsze w odniesieniu do polityków.
Oto uzyskane wskazania respondentów:
- Aby podejmowali rozsądne decyzje, dobrze rządzili krajem 58%
- Aby rozwiązywali problemy zwykłych ludzi, troszczyli się o nich 48%
- Aby nie kłócili się, dobrze współpracowali 35%
- Aby mieli program, koncepcje, pomysły na rozwój kraju 26%
- Aby swoim postępowaniem nie zakłócali rozwoju kraju i życia ludzi 24%
- Trudno powiedzieć3%
Rozsądne decyzje są więc traktowane priorytetowo. Taki wybór respondentów trzeba uznać za absolutnie racjonalny, wynika on być może po części z krytycznej oceny dotychczasowych poczynań posłów w tej dziedzinie. Ogromną wagę przywiązuje się także do sprawy troski o zwykłych ludzi. Co trzeci respondent wymaga stosownego zachowania się, nie popadania w spory. Zwraca uwagę fakt, iż tylko jedna czwarta badanych wśród postulatów pod adresem działaczy politycznych wybrała posiadanie przez nich programu, koncepcji działań, pomysłu na rozwój kraju. Nieposiadanie programu nie dyskredytuje więc polityków w oczach społeczeństwa.
Zwróćmy uwagę, że ostatnio omawiany sondaż zawierał pytanie odnoszące się do "polityków", nie zaś do "posłów". Kategoria "polityk" jest niewątpliwie szersza, aniżeli "poseł", jednak można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że niemal wszystko, czego oczekuje się lub co przypisuje się politykowi można odnieść także do członka parlamentu.
Wizerunek posłów był badany również w lipcu 1996 r. w sondażu poświęconym ocenie II kadencji Sejmu.
Próbowano m.in wysondować opinie na temat kompetencji parlamentarzystów. Na pytanie: "Jak Pan(i) ocenia, czy posłowie obecnego Sejmu posiadają umiejętności, kompetencje odpowiednie do tego, by być posłami?" padły następujące odpowiedzi:
- zdecydowana większość posiada takie umiejętności - 10%
- mniej więcej połowa posiada takie umiejętności, a połowa nie - 41%
- tylko nieliczni, niewielka część posłów posiada takie umiejętności - 35%
- trudno powiedzieć - 14%
Połowa respondentów przypisywała większości posłów stosowne umiejętności, jedna trzecia badanych twierdziła, że cechują one tylko nielicznych posłów.
W odpowiedzi na identyczne pytanie zadane na przełomie sierpnia i września 1997 r. odpowiedzi były następujące: pierwsze twierdzenie wybrało 9% badanych, drugie - 42%, trzecie - 37%, a 12% odpowiedziało "trudno powiedzieć". Dzielące oba badania 14 miesięcy nie zmieniło więc, jak widać, stosunku społeczeństwa polskiego do kompetencji posłów.
Trudno orzec, czy opinie te świadczą o krytycyzmie społeczeństwa wobec parlamentarzystów czy też "wynik" ten należy uznać za świadectwo przychylnej w gruncie rzeczy oceny posłów. Brak niestety danych na ten temat z różnych okresów, które mogłyby służyć jako materiał porównawczy.
Oceniając stosunek Polaków do cech i poczynań reprezentantów pełniących mandat poselski na przestrzeni ostatnich ośmiu lat warto zaakcentować kilka nasuwających się spostrzeżeń:
1. Praca posłów obu kadencji (przynajmniej ta jej część, która poddana jest osądowi publicznemu) oceniana była dość krytycznie. Uwagę zwraca fakt, że posłowie II kadencji oceniani byli pod każdym względem (z punktu widzenia każdej z uwzględnianych cech) lepiej aniżeli posłowie Sejmu poprzedniego.
2. Największą dezaprobatę społeczeństwa wzbudzały takie cechy posłów jak kłótliwość, arogancja, skłonność do sporów personalnych oraz niekulturalne zachowanie a także nieuczestniczenie w obradach plenarnych (absencja); powszechną aprobatę wywoływało natomiast zjawisko nieskrępowanej wymiany poglądów, otwartość w ich głoszeniu.
3. Walory moralne posłów mają dla społeczeństwa znacznie większe znaczenie aniżeli przygotowanie fachowe, kompetencje, umiejętności.

Przypisy

1) Badanie to opracował Zespół Analiz Społecznych Kancelarii Sejmu. Zostały one przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej ludności polskiej przez ankieterów OBOP.
2) Suma procentów wynosi więcej niż 100, ponieważ wielu respondentów podawało więcej niż jedno uzasadnienie swej pozytywnej oceny
3) Pytanie to nie jest pytaniem stricte diagnostycznym. Charakter diagnostyczny ma tylko pierwsze z użytych w pytaniu stwierdzeń, drugie zaś nie ma takiego charakteru. Pytanie to dotyczyło w istocie rzeczy dwóch odrębnych kwestii: 1) czy zdarza się, że posłowie głosują za swych kolegów, 2) czy głosowanie za kolegów jest dopuszczalne i nie powinno być karane. Sformułowanie pytania, które w istocie zawiera dwa różne pytania jest poważnym błedem metodycznym!
4) Od lipca 1997 r. najniższe wynagrodzenie wynosi 450 zł.
5) Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, że pytanie obarczone jest poważnym błedem i w związku z tym interpretacja odpowiedzi na nie nie może być jednoznaczna. Pytanie sugeruje, że posłowie decydując zgodnie z ustaleniami partyjnymi nie postępują rozważnie (sugerowanie jakichkolwiek odpowiedzi jest w badaniach sondażowych absolutnie niewłaściwe), a ponadto sformułowanie "jak im polecą partie" wyraża konotację negatywną, gdy tymczasem opowiadanie się w sposób ustalony przez gremia partyjne jest w wielu głosowaniach uprawnionym sposobem zachowań posłów w systemach demokratycznych.


Biuro Studiów i Ekspertyz, 1998 r.