Opinia publiczna o integracji europejskiej - wyzwania dla polityki informacyjnej państwa

Justyna Osiecka

Raport nr 156


Polska intensywnie przygotowuje się do przystąpienia do Unii Europejskiej.
Dla Polaków członkostwo w Unii przestaje być kwestią odległej abstrakcyjnej perspektywy, a staje się problemem nowych rozwiązań i skutków w wielu dziedzinach życia. Jesteśmy w okresie trudnych negocjacji warunków naszego przystąpienia do Unii. Coraz ważniejsza jest skala społecznej aprobaty dla procesu integracji i jak najlepsze przygotowanie instytucji i społeczeństwa do członkostwa w Unii Europejskiej.
Niniejszy raport przedstawia wyniki badań opinii społecznej oraz opinie socjologów na temat społecznych barier integracji. Zawiera także informację o kreowaniu polityki informacyjnej rządu w dziedzinie
integracji europejskiej. Koncepcja tej polityki zawarta jest w dokumencie
"Integracja Polski z Unią Europejską".

Spis treści

Wprowadzenie
I. Kształtowanie polityki informacyjnej rządu w dziedzinie integracji europejskiej - "Integracja Polski z Unią Europejską - program informowania społeczeństwa"
II. Opinia publiczna o integracji europejskiej
III. Szanse i bariery integracji

Wprowadzenie

Komisja Europejska zapowiadała, że w miarę zbliżania się momentu poszerzenia, Unia rozpocznie wspólnie z państwami stowarzyszonymi szereg kampanii informacyjnych i komunikacyjnych na niespotykaną dotąd skalę, aby mieszkańcy Europy Środkowej i Wschodniej mogli lepiej zrozumieć istotę UE, skutki integracji oraz konsekwencje członkostwa dla poszczególnych państw i ich obywateli.
Na wiosnę 1997 roku, w związku z modyfikacją programu PHARE, zmieniła się także koncepcja prowadzenia działań w zakresie informacji. Przedstawiając przeznaczone dla delegacji UE w państwach Europy Środkowo-Wschodniej instrukcje w sprawie polityki informacyjnej, dyrektor Dyrekcji Generalnej ds. Informacji Komisji Europejskiej Gunter Burhard opisał nowe podejście do informowania społeczeństw w regionie słowami "Główne zadanie w zakresie informacji i komunikowania się polega teraz na podniesieniu poziomu ogólnej wiedzy o UE, tym co członkostwo będzie oznaczać i wymagać od krajów i narodów Europy Środkowej, jak również w jaki sposób muszą się one do tego przygotować, jeżeli mają przyjąć na siebie obowiązki przyszłych członków. Zadanie polega więc niejako na przedstawieniu bez żadnych upiększeń obrazu, który pozwoli państwom Europy Środkowej na zrozumienie tego co ich czeka ".
Przyjęto także regułę, że Unia Europejska nie może łączyć swego programu i działań informacyjnych z działaniami rządu kraju, w którym są one organizowane. Zasada, która spotkała się z niemal powszechnym poparciem po obu stronach, podczas badań zamówionych przez Dyrekcję Generalną ds. informacji, jest prosta. "My wyjaśniamy i informujemy. Promowanie przystąpienia do UE państw kandydujących to zadanie dla ich własnych rządów oraz ich organizacji ekonomicznych i społecznych. Oba te podejścia muszą być wyraźnie rozdzielone". Taki "podział ról" stwarzałby dosyć klarowną sytuację, w której Unia prezentuje realistycznie sytuację, kampanie promocyjne i polityczne zostawiając w gestii zainteresowanych integracją rządów, sił politycznych i społecznych. W poprzedniej turze rozszerzenia Unii, trzy spośród czterech państw kandydujących oparły swe kampanie na zasadach neutralności i bezstronności władz oraz przejrzystości informacji. Skandynawowie uważali (i uważają), że bezstronność jest najlepszą polityką. Rząd austriacki zdecydował się na podejście proaktywne, przekonując obywateli o zaletach członkostwa w Unii.
Zmiana podejścia nie oznacza jednak, że przedstawicielstwa Unii zrezygnują z wszelkich form promocji. Niekiedy sposób ich działania oddaje najlepiej język marketingu; "Musimy stworzyć dla UE łatwo rozpoznawalną markę, a następnie otworzyć własne stoiska w partnerskich stolicach, tak aby "produkt" był łatwo dostępny dla szerokich kręgów".
Jednocześnie komentatorzy podkreślają, że kampanie informacyjne są zadaniem w istocie rzeczy trudnym, a jak przyznają najnowsi członkowie UE, informowanie społeczeństwa jest procesem bez końca. Już obecnie np. Austriacy przyznają, że jednym z błędów jakie popełnił ich rząd było zakończenie programu informacyjnego natychmiast po referendum.
Trudność w upowszechnianiu wiedzy wynika z wielu przyczyn - jedna z nich to sama natura wszelkiej wiedzy. Angielski leksykograf i eseista Samuel Johnson utrzymywał, że "wiedza jest dwojakiego rodzaju. Albo sami znamy dane zagadnienie, albo wiemy gdzie znaleźć informacje na jego temat", zaś komentatorzy kampanii informacyjnych związanych z przystępowaniem do Unii kolejnych państw dodają, że dla większości ludzi istnieją jednak co najmniej trzy dodatkowe rodzaje wiedzy:
- ta która istnieje, a my o niej nic nie wiemy,
- ta, która nam umyka bo wydaje nam się, że "wszystko wiemy", podczas gdy nasze informacje są błędne a wnioski niewłaściwe,
- ta, po którą nie sięgamy z lenistwa lub z powodu uprzedzeń.
Prawdopodobnie listę można by uściślać analizując różnego rodzaju (psychologiczne, kulturowe, kompetencyjne) bariery skutecznie "chroniące" ludzi przed wiedzą. Dlatego podkreśla się, że w kampaniach informacyjnych tak ważne jest włączenie do dialogu ze społeczeństwem charyzmatycznych przywódców. Sekretarz generalny Norweskiego Ruchu Europejskiego oświadczył: "To, co się mówi jest czasem mniej ważne od tego, kto i w jaki sposób mówi." Niewątpliwe komfort wynikający z zaufania osobom, które są dla ludzi autorytetami polega także na tym, że w wielu kwestiach obywatele mogą kierować się zdaniem swoich autorytetów nie wnikając w skomplikowaną materię spraw. Trzeba bardzo mocno pokreślić, że prowadzone nawet na bardzo szeroką skalę różnego rodzaju instytucjonalne działania określane mianem "informacyjno-edukacyjno-promocyjnych" nie uchylają podstawowego problemu politycznego przywództwa w dobie istotnych procesów politycznych. Obecnie planowo kształci się liderów różnego rodzaju organizacji, w tym mogących promować integrację. Jednak brak społecznych autorytetów, brak przywódców skupiających uwagę i energię społeczną niewątpliwie zawsze jest utrudnieniem prowadzenia skutecznych kampanii.
Trzeba pamiętać, że przystąpienie do Unii to w głównej mierze proces polityczny. Nauczeni doświadczeniem Szwedzi, Finowie i Austriacy uważają obecnie, że w kampaniach położyli zbyt duży nacisk na argumenty gospodarcze przemawiające za członkostwem, nie poświęcając należytej uwagi argumentom politycznym.
Unia Europejska prowadzi badania mające pokazać największe trudności na jakie mogą napotkać kampanie w krajach kandydujących. Wprost mówi się o tym, że "nie da się zmusić ludzi do zainteresowania się sprawami związanymi z członkostwem w UE i rządom trudno będzie wyjaśniać obywatelom skomplikowane i często niewdzięczne problemy Unii w sposób klarowny i jednolity". Szef jednego z przedstawicielstw Unii w krajach kandydujących zwraca uwagę, że "przyjmowanie do Unii można porównać do egzaminu na prawo jazdy. Kandydat musi doskonale znać i rozumieć zasady, przepisy i zwyczaje ruchu drogowego po to, aby egzamin zdać i zacząć bezpiecznie i szczęśliwie podróżować".
Z perspektywy Brukseli i po części na podstawie badań wylicza się następujące trudności, które należałoby pokonać w krajach kandydujących:
* entuzjastyczne poparcie dla członkostwa, mające w "dużej mierze podłoże emocjonalne a nie racjonalne i opierający się na nikłej wiedzy i małym zrozumieniu tego co proces ten niesie i jakie będzie miał reperkusje;
* obawę, iż "to co Rosja osiągnęła przy pomocy czołgów, UE osiągnie prostując banany i ogórki";
* przekonanie mieszkańców niektórych państw kandydujących, że "członkostwo w Unii nie będzie mieć wpływu na życie jednostki", co prowadzi do społecznej apatii;
* poczucie nieuchronności w innych przypadkach "i tak decydować będą politycy";
* ryzyko spoczęcia w pewnym momencie na laurach w poczuciu, iż dość się osiągnęło;
* związane z tym niebezpieczeństwo eurozmęczenia, a co za tym idzie spadku zainteresowania;
* tendencję wśród rządów, aby pod presją wyborców wywołaną niepopularnymi posunięciami, czynić z UE "kozła ofiarnego";
* tęsknotę niektórych grup, np. emerytów, bezrobotnych i najmniej zarabiających, za "dawnymi dobrymi czasami", kiedy to przynajmniej wiadomo było, co nas czeka".
Z analiz i badań prowadzonych dla Komisji Europejskiej wynika, że:
* tam gdzie nie toczy się dotąd debata, należy ją rozpocząć, angażując wszystkie grupy społeczne,
* tam, gdzie debata się już rozpoczęła, musi się ona opierać na wiedzy i kształceniu,
* informacje należy formułować tak, aby dla społeczeństw państw kandydujących Unia była dostępna, przystępna i w końcu życzliwa.
Państwa poprzedniej rundy poszerzenia przekonały się, że najtrudniejszym jest to ostatnie. Łatwo jest obwiniać UE, a znacznie trudniej doprowadzić do zrozumienia, czym naprawdę ona jest, a jeszcze trudniej przedstawić jako instytucję sympatyczną.
Badania prowadzone dla Dyrekcji Generalnej ds. informacji Komisji Europejskiej wskazują, że najlepszym sposobem na dotarcie do szerokich kręgów społeczeństwa są relacje z życia codziennego, w których UE i jej politykę wyjaśnia się ukazując jej wpływ na zwykłych obywateli i ich bezpośrednie otoczenie.

I. Kształtowanie polityki informacyjnej rządu w dziedzinie integracji europejskiej w Polsce - Program informowania społeczeństwa

Przygotowany przez Komitet Integracji Europejskiej "Program Informowania Społeczeństwa" (PIS) jest dokumentem, który powstawał w toku dyskusji i konsultacji. Toczyły się one, między innymi, na posiedzeniu sejmowej Komisji Integracji Europejskiej. Zanim przedstawimy zasadnicze elementy tego programu warto przywołać niektóre wątki toczącej się w Sejmie dyskusji.
Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełnomocnik rządu ds. negocjacji o członkostwie RP w Unii Europejskiej Jan Kułakowski podjął kwestię informowania o negocjacjach. Zwrócił uwagę na fakt, że "informowanie o negocjacjach tylko wtedy ma sens, jeżeli nie będzie elementem abstrakcyjnym w ogólnonarodowej debacie o integracji, ale stanie się jej częścią składową i istotnym uzupełnieniem" i wskazał na kilka istotnych kwestii:

* zagadnienie tajności i jawności negocjacji
Zadaniem Ministra obywatele powinni być świadomi tego jak trudne są to rozmowy. Proces negocjacji powinniśmy jednak czynić otwartym tylko wtedy, kiedy służy on sprawie rokowań o członkostwo. Trzeba jednak tę otwartość uwarunkować tym, że nasz partner nie może zbyt wcześnie poznać naszych atutów i rozwiązań strategicznych, które będziemy wykorzystywali przy stole negocjacyjnym. Tu musimy sobie zostawić pole manewru podyktowane dobrem prowadzonych rozmów i przyjętą taktyką negocjacyjną. Sejmowa Komisja Integracji Europejskiej otrzymuje w trybie poufnym pełne teksty stanowisk negocjacyjnych, media a także organizacje społeczne otrzymują obszerne omówienia tych stanowisk. Spośród 31 zagadnień objętych przeglądem prawa 16 (kiedy obradowała komisja - 12) omówień trafiło do rąk mediów.
Jeśli chodzi o praktykę stosowaną w krajach, które w ostatnim okresie przystąpiły do Unii to proces negocjacyjny był maksymalnie jawny w Szwecji i Finlandii, natomiast Austria utajniła przebieg negocjacji. Zróżnicowane podejście prezentują także kraje obecnie kandydujące. Stanowiska negocjacyjne udostępniła opinii publicznej Słowenia, natomiast w pozostałych krajach udostępniane są opinii publicznej raczej omówienia.

* problem dialogu z organizacjami pozarządowymi i partnerami społecznymi:
Zasadniczym elementem powodzenia procesów negocjacyjnych jest szeroki udział partnerów społecznych (w tym organizacji pozarządowych), włączanie ich także do kampanii informacyjnej. Podejście to uzasadniają następujące przesłanki:
- partnerzy społeczni są strategicznym ogniwem informowania społeczeństwa o wynikach negocjacji,
- jako środowiska opiniotwórcze partnerzy społeczni mają istotny wpływ na kształtowania obrazu polskiego członkostwa w Unii Europejskiej i na społeczną akceptację wynegocjowanych rozwiązań,
- partnerzy społeczni i organizacje pozarządowe mogą przyczynić się za pośrednictwem własnych ekspertyz i opinii do lepszego udokumentowania polskich stanowisk negocjacyjnych.
Dotychczasowe doświadczenie negocjatorów pokazuje wagę kontaktów z partnerami społecznymi i organizacjami pozarządowymi, w niektórych dziedzinach konsultowano się w sprawach konkretnych elementów negocjacji (takie rozmowy dotyczyły np. środowiska farmaceutycznego i rybackiego).

* newralgiczne punkty występujące podczas negocjacji
Jako newralgiczne punkty negocjacji Minister wskazał tzw. okresy przejściowe stosowane w przypadkach, gdy nie można w określonym czasie dostosować się do unijnych norm. Na początku zapowiedzieliśmy, że chcemy maksymalnie dostosować się do wyznaczonych terminów, bo przyjmowanie okresów przejściowych opóźnia pełne uczestnictwo i pełną integrację, a także uzyskanie pełnych praw w Unii Europejskiej. W konkretnych przypadkach będziemy jednak musieli prosić o te okresy i o tym też trzeba informować,
Innym punktem newralgicznym dotyczącym negocjacji jest jego zdaniem problem kosztów przystąpienia do Unii Europejskiej. My musimy starać się z maksymalną dokładnością obliczać zarówno koszty budżetowe, jak i społeczno-gospodarcze. Muszą być też one przedstawiane jako integralny element procesu dochodzenia Polski do członkostwa, czyli obok samych kosztów trzeba także eksponować zyski i korzyści wynikające z procesu. Dodajmy, że inni uczestnicy dyskusji stwierdzali, że obserwuje się wyraźną nieumiejętność przeprowadzania rachunków kosztów - a nie korzyści i strat przez obywatela. Obywatele zaakceptowali, że integracja Polski z Europą jest bardzo ważna z punktu widzenia racji stanu, ale nie bardzo potrafią przełożyć to na język własnych korzyści lub obciążeń.
Zdaniem ministra dobry proces informacji powinien uchronić nas od pojawienia się zjawisk ekstremalnych, a więc z jednej strony - nie chcemy euforii i pokazywania tylko samych korzyści, z drugiej - pokazywania tylko problemów. Swą wypowiedź zakończył słowami: "Konkluzja z mojej wypowiedzi może być tylko jedna - rzetelna i regularnie przekazywana informacja o negocjacjach pozwoli na przygotowanie obywateli świadomych i zaangażowanych w problematykę negocjacji a jednocześnie współodpowiedzialnych za nią."
Innym wracającym na różne sposoby wątkiem dyskusji było podkreślanie zróżnicowanej roli różnych środowisk, którą muszą zaangażować się w kampanię dotyczącą naszego przystąpienia do Unii. Podkreślano, że szereg instytucji zobowiązanych jest do obiektywnego informowania, inne mogą bardziej skupić się na promowaniu idei przystąpienia do Unii. Zdaniem prof. Leny Kolarskiej-Bobińskiej politycy mogą wysyłać do społeczeństwa bardziej emocjonalne sygnały, stosować tzw. informację zaangażowaną. Zdaniem Bogdana Klicha, Dyrektora Instytutu Studiów Europejskich - "najważniejszy jest nie tyle stan wiedzy, ale stan dostępu do informacji. Szczegółowa wiedza potrzebna jest w elitach, natomiast poinformowanie społeczeństwa jest istotnym elementem procesu politycznego".
Zwracano także uwagę, że promotorów integracji europejskiej muszą interesować zorganizowane środowiska jej przeciwników. W trakcie dyskusji prof. E. Illasiewicz-Skotnicka (Przedstawicielka Centrum Obsługi Negocjacyjnej przy Głównym Negocjatorze Polski), powołując się przygotowywaną pod jej kierunkiem pracę na temat ruchu antyeuropejskiego w Polsce, stwierdziła, że udokumentowano istnienie ok. 30 organizacji mających zapisane w swoim statucie działalność przeciwko integracji europejskiej. Wydaje się, że monitorowanie i analizowanie tego nurtu jest obecnie szczególnie ważne jeśli chodzi o analizowanie jego przyczyn. Dodajmy, że np. na Węgrzech przyjęty na wiosnę 1995 roku dokument określający rządową strategię informacyjną, wśród czterech docelowych kategorii społecznych, na które zorientowane będą działania, wymieniał oponentów integracji.
Polski "Program informowania społeczeństwa o Unii Europejskiej" rząd zatwierdził 4 maja 1999 r. Według doniesień prasowych wejdzie on w życie z opóźnieniem ponieważ Urząd Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE) nie opracował procedur konkursowych dla przyszłych uczestników programu. Działania informacyjno-edukacyjne podzielone są na działania własne podmiotów rządowych oraz działania partnerów programu, czyli organizacji pozarządowych, samorządów, mediów i innych jednostek. Podkreśla się olbrzymią rolę jaką w realizacji programu będą mieć jego partnerzy. Programy informacyjno-edukacyjno-promocyjne prowadzone przez jednostki pozarządowe będą wybierane na zasadach konkursu. W programie procedurę konkursu określono następująco: "będzie on ogłaszany raz w roku w mediach ogólnopolskich. Do rozpatrzenia zgłoszonych projektów konkursowych zostaje powołana specjalna komisja, obradująca w zależności od potrzeb, w miarę napływu projektów, których ocena następuje na podstawie określonych kryteriów. Po zakończeniu komisja weryfikuje jego wykonanie".
Centrum Informacji Europejskiej UKIE informuje, że procedury będą gotowe na przełomie września. Oznacza to, że pieniądze na realizację projektów dostępne będą dopiero na początku następnego roku.
Celem Programu jest uzyskanie świadomego poparcia większości społeczeństwa dla członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Zakłada realizację takich celów "cząstkowych" jak:
- wzrost zainteresowania społeczeństwa problematyką europejską oraz kreowanie w społeczeństwie zapotrzebowania na informację,
- przygotowanie społeczeństwa do przyszłego członkostwa w UE poprzez uświadamianie społeczeństwu, jakie zmiany przyniesie członkostwo w UE całemu krajowi (wymiar historyczny, ekonomiczny i społeczny) oraz jak wpłynie ono na życie każdego obywatela,
- uzyskanie szerokiej i trwałej aprobaty społeczeństwa dla procesu integracji z UE opartej na wiedzy o tym procesie,
- aktywizowanie na rzecz wspólnych z Rządem działań takich jednostek jak: organizacje społeczne, samorządy, media, kluby, ośrodki i centra utworzone przy szkołach różnych szczebli i działające na rzecz upowszechniania wiedzy i informacji o UE. Stymulowanie za pośrednictwem Partnerów PIS debaty społecznej o procesie integracji.
Jak widać przyjęto założenie, że wzrost zainteresowania, pełna informacja i stymulowanie debaty społecznej przyczynią się do wzrostu aprobaty. W programie często używa się określenia działania "informacyjno-edukacyjno-promocyjnych".
Warto zwrócić uwagę na odmienny jednak charakter działań informacyjnych i promocyjnych. Informacje mogą być wykorzystane w działaniach promocyjnych natomiast błędem w sztuce byłoby utożsamianie tych działań. Działanie można podzielić na:
- czysto promocyjne - prowadzące do sympatycznych skojarzeń związanych z symbolami unijnymi,
- promocyjno-informacyjne czyli programy i nastawione na przekazywanie wiedzy oraz wywoływanie pozytywnych emocji,
- informacyjne - np. prezentacja opisów stanowisk negocjacyjnych.
W programie określone "grupy odbiorców" do których mają być skierowane działania uwzględniające specyfikę danej grupy. Priorytetowymi grupami są:
* środowiska opiniotwórcze (politycy, media, nauczyciele, liderzy grup społecznych i zawodowych),
* właściciele małych i średnich przedsiębiorstw,
* rolnicy,
* osoby uczące się.
PIS zakłada konieczność opracowania "celowych strategii integracyjnych" dla podstawowych grup społecznych, poprzez rozpoznanie i analizę oceny procesu integracji i związanych z nim nadziei i obaw. Pracę tę wykona powołana do tego specjalna grupa robocza, złożona z socjologów i innych specjalistów. Realizacja programu i jego skuteczność mają być cały czas monitorowane, między innymi poprzez badania i analizy socjologiczne.
W tej chwili znamy generalną - niewątpliwie interesującą koncepcję programu. Niepokojące są informacje o opóźnieniu części jego działań właściwie już "na starcie". Rzeczywista wartość programu może być oceniana tylko w powiązaniu z oceną jego realizacji.

II. Opinia publiczna w Polsce wobec perspektyw rozszerzenia Unii Europejskiej

W kontekście programu informowania społeczeństwa bardzo wiele się mówi o roli badań opinii publicznej. Jednak zanim przedstawione zostaną wyniki sondaży warto zwrócić uwagę na ograniczenia tej metody w poznaniu społecznych nastawień.
Osoby korzystające z wyników sondaży muszą być świadome, że część trudnych pytań jakie zadawane są w sondażach nie przynosi żadnej wiedzy o społecznych opiniach. W artykule - Kto pyta, czasem błądzi ("Rzeczpospolita" z 17 marca 1999 r.) podkreślano:
"Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, kwestionowali np. pytanie, jakie w grudniu zeszłego roku zadało CBOS: "Jak zmiana koalicji rządzącej w Niemczech wpłynie na warunki, na jakich Polska zostanie przyjęta do Unii Europejskiej? Zarzut: kwestia przekracza kompetencje przeciętnego człowieka, bo to problem politologiczny, bardziej nadający się na seminarium naukowe niż do ogólnopolskiej ankiety. Jedna trzecia badanych odrzekła "trudno powiedzieć", a jest prawdopodobne, że wśród pozostałych jakaś część - postawiona wobec abstrakcyjnego dla siebie dylematu - wybrała przypadkową odpowiedź."
W tym samym artykule przytacza się wypowiedź Leny Kolarskiej-Bobińskiej, byłego dyrektora CBOS, zawierającą istotne uwagi metodologiczne - "Trzeba mieć jasność tego, komu pytanie zostanie zadane. Czy będzie to próba ogólnopolska, wszystkich mieszkańców, czy też np. lekarzy. Nie można traktować zwykłych ludzi jak ekspertów od wszystkiego. Należy pytać ich o sprawy, o których potrafią i chcą się wypowiadać. Trzeba mieć świadomość poziomu wiedzy i wykształcenia respondentów, równać do najniższego."
Niewątpliwie duża część pytań dotyczących integracji Polski z Unią Europejską - może z wyjątkiem pytań najogólniejszych "za czy przeciw" - jest z natury rzeczy pytaniami trudnymi. Wiele opinii respondentów o integracji europejskiej wyrażanych w sondażach nie jest popartych wiedzą. Dlatego deklaracje mogą być powierzchowne i podatne na zmiany, a badacze powinni interpretować je tak, by nie tworzyć artefaktów - sondażowej rzeczywistości społecznej mającej niewiele wspólnego z realnym społeczeństwem.
Analizując wyniki sondaży warto pamiętać, że od dłuższego już czasu w Polsce istniał consensus zasadniczych sił politycznych co do integracji jako podstawowego celu naszej polityki zagranicznej. Zarówno politycy, jak i media przedstawiali ten proces bardzo ogólnie, zaś jego kierunek jako właściwie bezalternatywny. Przejście do fazy negocjacji warunków przystąpienia oraz konkretne działania związane z dostosowaniem będą oznaczać publiczne dyskusje i spory, aktywizację środowisk politycznych i społecznych negujących jeśli nie ideę integracji to poszczególne jej zasady. W takich okolicznościach niezbyt dobrze zakorzenione przeświadczenia dużej części obywateli mogą ulegać nawet bardzo istotnym zmianom. Jednocześnie, ogólnej aprobacie procesów integracyjnych może towarzyszyć niezgoda na konkretne, szczegółowe rozwiązania.
Sondaże społeczne z założenia nie są dobrym narzędziem do badania nastawień ambiwalentnych, w których np. nadzieja miesza się z obawą. Stosunek do przystąpienia Polski do Unii Europejskiej musi być traktowany nie tylko w kategoriach opinii, ale także emocji, które nie zawsze potrzebują racjonalnego uzasadnienia. Zaś opinie respondentów mogą być wzajemnie sprzeczne, niekonsekwentne.
W sporządzonym na zlecenie Komitetu Integracji Europejskiej raporcie "Polacy o integracji europejskiej w latach 1992 - 1995" badacze CBOS postawili tezę, że idea integracji Polski z Unią Europejską funkcjonowała w świadomości społecznej na trzech poziomach:
- pierwszy to powierzchowna aprobata dla ogólnie ujmowanych związków z Zachodem, wyrażająca aspiracje do "lepszego świata" i nadzieje na lepszą przyszłość,
- drugi bardziej ukryty odzwierciedla pewne przeświadczenia o negatywnych aspektach procesu, którego beneficjentem w istocie rzeczy jest ktoś inny,
- trzeci najgłębszy obejmuje przekonania o nieuchronności i bezalternatywności tego procesu. Podejście takie może umacniać poczucie braku możliwości wyboru, kontroli i podmiotowości w stosunku do dominujących partnerów. Konsekwencją tego przeświadczenia jest swego rodzaju "wymuszona akceptacja" oparta bardziej na przeświadczeniu o bezalternatywności procesu niż na nadziejach z nim związanych.
Zaprezentowane powyżej podejście może budzić pewne wątpliwości, nie jest ono szczegółowo udokumentowane, niemniej skłania do projektowania pogłębionych badań społecznego stosunku do integracji europejskiej oraz uprzytamnia, jak w istocie bardzo trudno badać postawy Polaków wobec integracji europejskiej.
Zaprezentowany poniżej przegląd wyników stosunkowo licznych obecnie sondaży, poświęconych społecznym opiniom na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, pozostawia pewien niedosyt. Trudno na jego podstawie w pełni zarysować nastawienia Polaków do Unii. Tym bardziej, że można zakładać iż duża część społeczeństwa nie ma ukształtowanych i spójnych poglądów w tej kwestii. Brak aktualnych danych sondażowych na temat skali zainteresowania problematyką oraz pytań filtrujących, które pozwalałyby odnieść różnego rodzaju deklaracje respondentów do rzeczywistej wiedzy respondentów o zjawiskach.
W niniejszym opracowaniu przedstawione zostaną badania Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS):
- skala deklarowanego poparcia dla przystąpienia Polski do Unii Europejskiej oraz zasad na jakich będzie przebiegał ten proces,
- opinie społeczne na temat czasu i warunków koniecznych do przystąpienia Polski do Unii Europejskiej,
- opinie o roli i strategiach negocjacji warunków naszego przystąpienia,
- opinie o motywach działania uczestników procesu oraz bilansie korzyści i strat Polski i Unii Europejskiej
- przeświadczenia na temat skutków jakie przystąpienie do Unii będzie miało dla różnych dziedzin życia w Polsce.
Trzeba też podkreślić, że istotne są badania poszczególnych, z różnych względów strategicznych dla integracji, grup społecznych. One powinny być przedmiotem analiz: zwłaszcza badania bankierów, księży, kadry kierowniczej.

1. Zainteresowanie problematyką - opinia publiczna

Poparcie dla procesu integracji może być silne i trwałe jeśli będzie oparte na szerokiej wiedzy o jego przesłankach i skutkach. To, na ile polskie społeczeństwo jest świadome znaczenia i przebiegu negocjacji oraz procesu dostosowawczego mającego na celu doprowadzenie do uczestnictwa w Unii, zależy z kolei od skali zainteresowania tymi sprawami. Zainteresowanie problematyką Unii Europejskiej badane było przez CBOS systematycznie, niestety tylko do 1996 roku. Deklaracje zainteresowania działalnością tej organizacji i jej polityką kształtowały się w latach 1992 - 1996 następująco:

odpowiedzi: XI92 VI93 III4 V95 V96
zainteresowanie 29 42 31 35 45
brak zainteresowania 69 54 65 62 51
trudno powiedzieć 2 4 4 3 4

Jak widać, w latach 1992 - 1996 zdecydowana większość respondentów deklarowała brak zainteresowania sprawami integracji europejskiej. Co więcej ci, którzy mówili o swoim zainteresowaniu, deklarowali ogół zainteresowanie umiarkowane. Ostatni z przeprowadzonych sondaży wykazał pewien wzrost zainteresowania naszych obywateli tą problematyką.
Ponieważ doświadczenie badaczy opinii wskazuje, że deklarowane zainteresowanie jest z reguły mniejsze w rzeczywistości niż w deklaracjach (część nie zainteresowanych respondentów uznaje, że wypada się interesować kwestiami, o które są pytani i odpowiada konformistycznie) można stwierdzić, że w połowie lat dziewięćdziesiątych zainteresowanie problematyką Unii, a co za tym idzie przystąpienia do niej Polski, nie było duże.
O tym, że zakres rzeczywistej wiedzy o Unii był jeszcze mniejszy od deklarowanej, świadczą odpowiedzi na pytania testujące faktyczną wiedzę respondentów. Jedno z takich pytań dotyczyło liczby państw członkowskich. W czerwcu 1994 r. niespełna jedna czwarta respondentów odpowiedziała na nie prawidłowo, w 1995 r. - już po rozszerzeniu Unii o trzech nowych członków, prawidłową odpowiedź podało jedynie 6% respondentów.
Warto zaznaczyć, że nawet w najbardziej wykształconych grupach przeważała w 1994 r. błędna opinia, iż do Unii należy nadal 12 państw. W 1995 roku tylko 22% badanych wiedziało, że obowiązuje traktat z Maastricht; tak samo liczna grupa zademonstrowała brak tej wiedzy, a ponad połowa (56%) nie potrafiła w ogóle odpowiedzieć na pytanie dotyczące tej umowy. Badacze CBOS podkreślają, że jeszcze mniejsza była świadomość faktu, iż Polska podpisała traktat stowarzyszeniowy.
Uprawniona wydaje się opinia, że zarówno wiedza jak i zainteresowanie Polaków Unią Europejską i procesem integracji są niewielkie. Wpływa na to zapewne wiele czynników w tym takie jak: słabości mediów i polityki informacyjnej kolejnych rządów, złożoność problematyki, brak zainteresowania sprawami polityki zagranicznej, znużenie polityką i stosunkowo słabe wykształcenie ogólne dużej części Polaków. Z tego względu można kwestionować sens zadawania w sondażach niektórych pytań dotyczących problematyki Unii Europejskiej.

2. Poparcie dla integracji Polski z Unią
Europejską oraz jej wybranych zasad

Skalę społecznego poparcia dla integracji Polski z Unią Europejską, Centrum Badania Opinii Społecznej bada między innymi zadając pytanie:

"Czy gdyby w Polsce odbywało się referendum to w sprawach przystąpienia do Unii Europejskiej to głosowałby pan(i) za czy przeciw?"

PRZYSTĄPIENIE DO
UNII EUROPEJSKIEJ
1994
VI
1995
V
1996
V
1997
III
1997
IV
1997
VIII
1998
V
1998
VIII
1998
XII
1999
V
ZA 77 72 80 72 72 72 66 63 64 55
PRZECIW 6 9 7 12 11 12 19 19 19 26
trudno powiedzieć 17 19 13 16 18 15 15 18 17 19

W ciągu ostatniego półrocza dość znacznie, bo o 9 punktów procentowych, zmniejszył się udział deklaracji głosowania w ewentualnym referendum za przystąpieniem do Unii Europejskiej. W dalszym ciągu występuje przewaga zwolenników integracji nad jej zadeklarowanymi przeciwnikami - zdecydowanie mniejszą jednak niż kilka lat temu. W 1994 roku aprobata netto (różnica między zadeklarowanymi zwolennikami i zadeklarowanymi przeciwnikami) wynosiła 71 punktów procentowych, zaś w ostatnich badaniach z maja 1999 r. jedynie 29 punktów procentowych.
Zmniejszenie poparcia może wynikać z różnorodnych przyczyn, miedzy innymi z:


W dłuższym okresie nastąpił więc istotny wzrost eurosceptycyzmu, choć w dalszym ciągu zwolennicy integracji zdecydowanie przeważają nad przeciwnikami. Stosunkowo liczna jest ciągle grupa deklarująca, że nie potrafi opowiedzieć się w sprawie przystąpienia Polski do Unii.
Stosunek do integracji europejskiej jest ściśle związany z takimi wyznacznikami tożsamości społecznej jednostki jak: wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie, grupa społeczno-zawodowa, kondycja materialna. O ile w dużych miastach integrację popierało 71% mieszkańców, to na wsi tylko 43%. Widoczne jest także regionalne zróżnicowanie stosunku do integracji - najwięcej zwolenników zyskuje ona wśród mieszkańców regionów: południowo-zachodniego, zachodniego i północnego, najmniej wśród ludności regionu wschodniego. Najczęściej za integracją głosowaliby ludzie najmłodsi (do 24 roku życia), zaś najczęściej przeciw - ludzie w wieku 25-34 lata. Najczęściej gotowość do głosowania za integracją zgłaszają osoby z wykształceniem wyższym (67%), najrzadziej osoby z wykształceniem podstawowym (43%). Lepsza sytuacja materialna sprzyja akceptacji integracji europejskiej.
Nasuwa się pytanie, jak zwolennicy i przeciwnicy integracji uzasadniają swoje deklaracje. W sondażu z IV'95 roku poproszono ich o uzasadnienie swoich decyzji, co pozwala na stwierdzenie w jakim stopniu deklaracje są przemyślane i świadome.
Odpowiedzi kształtowały się następująco:
- wśród osób deklarujących głosowanie za wstąpieniem do Unii 19% poprzestało na ogólnikach, które badacze zinterpretowali jako przejaw poparcia płytkiego i stosunkowo mało stabilnego. Pozostali respondenci z tej grupy najczęściej wskazywali na korzyści gospodarcze, korzyści dla obywateli, których warunki bytu poprawią się.
- wśród osób deklarujących sprzeciw wobec integracji dominowały osoby upatrujące zagrożeń w sytuacji ekonomicznej, w szczególności w sytuacji polskiego rolnictwa.
Niewątpliwe mamy do czynienia z sytuacją, w której generalne poparcie dla integracji europejskiej idzie w parze ze zdecydowanie bardziej powściągliwym stosunkiem do jej wybranych zasad.
Świadczą o tym także wyniki uzyskane w kolejnym, cyklicznie zadawanym przez CBOS pytaniu: Czy uważa Pan(i) za słuszne, czy też nie, wejście do zjednoczonej Europy gdyby miało to oznaczać:
A - pozwolenie na osiedlanie się bez ograniczeń obywatelom państw europejskich w Polsce, a Polakom w wybranym kraju,
B - pozwolenie na kupowanie ziemi, domów itd. bez żadnych ograniczeń obywatelom innych państw w Polsce, a Polakom w innych krajach,
C - całkowite otwarcie polskich granic na towary z innych krajów oraz granic tych krajów na towary polskie,
D - możliwość odwoływania się od decyzji polskich władz, sądów do ogólnoeuropejskich trybunałów,
E - zmianę niektórych przepisów prawnych, tak by upodobnić je do prawa obowiązującego w innych krajach.

W Tabeli poniżej przedstawione są wyłącznie odpowiedzi akceptujące powyższe zasady:

akceptacja
zasad
1993
V
1994
III
1995
V
1996
V
1997
III
1997
IV
1998
IV
A 37 42 47 44 41 42 45
B 4 28 31 26 23 28 26
C 50 53 56 62 55 55 58
D 57 59 62 66 65 65 75
E 64 61 66 73 69 69 60

Aprobata dla poszczególnych zasad integracji jest w szczegółowych kwestiach znacznie zróżnicowana. Największym poparciem cieszy się możliwość odwoływania się od decyzji polskich sądów do ogólnoeuropejskich trybunałów, dostosowawcze zmiany prawne, otwarcie polskich granic na towary zagraniczne i granic innych krajów nas towary polskie. Zdecydowanie mniejszym poparciem cieszy się natomiast pozwolenie na osiedlanie się bez ograniczeń obywateli innych państw w Polsce. Tylko jedna czwarta respondentów uważa, że powinno się wprowadzić przepisy umożliwiające obcokrajowcom kupowanie bez ograniczeń ziemi w Polsce, a Polakom za granicą. Wydaje się, że właśnie odpowiedzi na to "konkretne pytanie o ziemię" odzwierciedlają jednak istniejące w społeczeństwie obawy przed utratą suwerenności.
Trzeba podkreślić, że gdy analizujemy zmiany opinii w latach 1992 - 1998 trudno mówić o wyraźnym trendzie wzrostowym poparcia dla poszczególnych zasad integracji, może z wyjątkiem poparcia dla możliwości odwoływania się od decyzji polskich władz, sądów do ogólnoeuropejskich trybunałów.
W latach 1994 - 1995 CBOS zadał też dwa pytania odnoszące się do cedowania uprawnień rządu polskiego na rzecz struktur europejskich, a więc swoistego dobrowolnego ograniczania suwerenności kraju. We wstępach do pytań przedstawiano stan rzeczy będący konsekwencją przystąpienia do Unii i proszono o aprobatę lub dezaprobatę dla takiego rozstrzygnięcia.
Oto treść pytań na ten temat:
"Wejście Polski w skład Unii Europejskiej będzie oznaczało, że niektóre decyzje dotyczące Polski będą podejmowane przez Radę Ministrów UE. Czy uważa Pan(Pani) za słuszne czy też nie, aby Rada Ministrów Unii miała prawo podejmować decyzje dotyczące polskiej polityki zagranicznej?"
"Wejście Polski w skład Unii Europejskiej będzie oznaczało, że niektóre decyzje dotyczące Polski będą podejmowane przez Radę Ministrów UE. Czy uważa Pan(Pani) za słuszne czy też nie, aby Rada Ministrów Unii miała prawo podejmować decyzje dotyczące armii polskiej?

cedowanie decyzji dotyczących: VII'94 V'95
POLITYKI ZAGRANICZNEJ tak 32 27
nie 49 58
trudno powiedzieć 19 15
POLSKIEJ ARMII tak 22 20
nie 59 67
trudno powiedzieć 19 13

Jak widać w obu przypadkach dominowała niechęć badanych wobec cedowania decyzji władz polskich na administrację Unii Europejskiej. W sumie zdecydowana większość respondentów była przeciwna przekazywaniu Radzie Ministrów Unii Europejskiej prawa do decydowania o polskiej polityce zagranicznej i obronnej.
W sondażach zadawane są także o wiele bardziej szczegółowe pytania dotyczące kompetencji przysługujących instytucjom unijnym. We wrześniu 1997 roku CBOS pytał respondentów o to, czy słuszne są kontrole polskich produktów przeprowadzane przez Unię Europejską oraz kontrole prowadzone w polskich zakładach mięsnych. Zdecydowana większość, bo 69% respondentów, zgodziła się, że kontrole polskich produktów są słuszne, gdyż powinniśmy przestrzegać norm obowiązujących w Unii, jeśli nasze produkty mają być sprzedawane w tych krajach. Około jedna piąta respondentów uważała, że kontrole takie są niesłuszne i godzą w nasze interesy. Podobne respondenci odpowiadali w kwestii kontrolowania zakładów mięsnych. Przy czym największym poparciem idea kontroli unijnych cieszyła się w grupach najlepiej sytuowanych i wykształconych.
Powyższe odpowiedzi warto skonfrontować z odpowiedziami na pytanie dotyczące konkretnej kontroli i jej wyników. CBOS zadał następujące pytanie "Niedawno kontrolerzy UE stwierdzili, że stan sanitarny polskich mleczarni i jakość polskiego mleka nie odpowiadają normom i wymogom obowiązującym w Unii. W wyniku tej kontroli wstrzymano kupowanie mleka z Polski, co spowodowało straty finansowe polskich producentów." Respondenci mieli ustosunkować się do tej sytuacji. Większość bo 54% przychyliła się do opinii, że "nasze produkty mleczarskie są konkurencyjne na rynku zachodnioeuropejskim, a zakaz sprowadzania mleka z Polski do krajów Unii ma na celu ochronę interesów tamtejszych rolników". 35% Respondentów uważało, że decyzja kontrolerów Unii jest właściwa, ponieważ polscy producenci nie przestrzegają norm czystości i jakości mleka i nie mogą konkurować z producentami zachodnioeuropejskimi, zaś 11% nie miało zdania.
Można więc stwierdzić, że społeczna aprobata wymogów i decyzji Unii wyraźnie maleje, gdy konkretne postanowienie Unii jest postrzegane jako sprzeczne z interesami naszego kraju.

3. Optymalny czas i warunki konieczne do przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w opinii publicznej

Niewątpliwie waga deklarowanej akceptacji dla przystąpienia Polski do Unii jest mniejsza gdy towarzyszy jej przeświadczenie, że przystąpienie jest kwestią odległej, bliżej nieokreślonej przyszłości. Znaczenie akceptacji jest mniejsze także wtedy, gdy jest ona warunkowa, związana z przeświadczeniem np. o konieczności wcześniejszego polepszenia sytuacji gospodarczej.
CBOS zadawał pytanie, w którym przedstawiono respondentom do wyboru dwie opcje.

Czy Pana zdaniem Polska powinna najpierw:
A - naprawić, zmodernizować gospodarkę, a dopiero potem starać się o przyjęcie do UE
B - starać się jak najszybciej wejść do Unii Europejskiej, ponieważ członkostwo w Unii przyspieszy naprawę, modernizację gospodarki Polskiej

odpowiedzi: IV'97 VIII'97 XII'98 V'99
A 48 43 50 58
B 40 39 34 26
trudno powiedzieć 12 19 16 16

Respondenci częściej wybierali opcję zakładającą wcześniejsze solidne przygotowanie do przystąpienia do Unii. Poparcie dla wcześniejszego wzmocnienia gospodarki przed przystąpieniem do struktur europejskim w badaniu z maja 1999 dominowało we wszystkich grupach społecznych, także tych, które jeszcze przed kilkoma miesiącami opowiadały się za jak najszybszą integracją - wśród mieszkańców dużych miast, osób z wyższym wykształceniem, kadry kierowniczej i inteligencji, pracowników umysłowych niższego szczebla. Postulat szybkiej integracji nieco przeważa wśród pracowników fizyczno-umysłowych oraz osób o najwyższych dochodach per capita w rodzinie. Odnotowany w ostatnim okresie znaczy wzrost udziału osób, które sądzą, że polska gospodarka nie jest gotowa do przystąpienia do Unii świadczy o tym, że sprzeciw wobec integracji wynika często z przekonania, że Polska nie jest gotowa do wejścia do Unii Europejskiej.
Co dwa lata CBOS zadawał swoim respondentom pytanie: "Jak Pan(i) ocenia, jak blisko czy też daleko jest Polska na swojej drodze do tego, aby stać się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej? "

VI'94 V'96 XII'98 V'99
Bardzo daleko 16 7 10 11
Raczej daleko 25 15 18 25
W połowie drogi 45 59 51 47
Raczej blisko 8 12 15 11
Bardzo blisko 1 3 3 3
trudno powiedzieć 4 4 4 3

Chociaż ciągle wśród odpowiedzi respondentów dominuje przeświadczenie, że jesteśmy w "połowie drogi" (odpowiedź wybitnie niekonkretna) to w ostatni okresie wyraźnie wzmógł się sceptycyzm co do dystansu dzielącego nas od Unii. Zwraca uwagę, że bliski termin członkostwa Polski w Unii częściej dostrzegają przeciwnicy integracji (deklarujący głosowanie przeciw niej w ewentualnym referendum), a więc osoby dla których stanowi ona raczej źródło obaw niż nadziei. Są to relatywnie częściej rolnicy, renciści oraz badani określający swoją sytuację materialną jako złą.

4. Dystans dzielący Polskę i Unię Europejską w opinii publicznej

Bardzo istotne jest pytanie jak respondenci postrzegają dystans między Polską a Unią w poszczególnych dziedzinach. W sondażu z kwietnia 1998 roku proszono respondentów by określili na skali od 1 do 7 dystans dzielący Polskę od Unii w poszczególnych dziedzinach. Punkt 1 na skali oznaczał, że w danej dziedzinie Polska jest bardzo odległa od Unii, zaś punkt 7, że już prawie jesteśmy w Unii - spełniamy unijne standardy.
Pytanie brzmiało: Mówi się, że w niektórych dziedzinach życia jesteśmy już prawie w Unii, w innych zaś jeszcze nam do niej daleko. Jak nam do Unii w takich dziedzinach jak:

punkty na skali trudno
powiedzieć
średnia
DZIEDZINY: 1-3 4 5-7
rolnictwo 86 6 1 7 1,70
materialny
poziom życia
85 6 2 7 1,89
ochrona zdrowia 77 10 4 9 2,12
stan środowiska
naturalnego
77 10 5 8 2,27
pomoc społeczna 66 13 6 15 2,53
górnictwo
hutnictwo
58 12 8 22 2,60
komunikacja
transport
57 19 10 14 2,94
stosunek
do pracy
57 19 15 10 3,02
przemysł ciężki 54 14 8 24 2,83
demokracja
prawa człowieka
53 19 17 11 3,11
edukacja,
szkolnictwo
51 22 15 12 3,16
prywatyzacja
gospodarki
44 21 15 21 3,31
telekomunikacja 41 21 25 13 3,56
system bankowy 33 23 25 19 3,71

W odczuciu badanych dystans gospodarczy i cywilizacyjny-kulturowy między Polską a krajami Unii jest ciągle jeszcze bardzo duży. Według respondentów o żadnej z wymienionych dziedzin życia nie można powiedzieć, że jej rozwój, choćby w przybliżeniu, odpowiada standardom zachodnim. Zdecydowanie najgorzej wypada w porównaniach z Unią Europejską polskie rolnictwo, najlepiej - system bankowy. Fakt powszechnego społecznego poczucia o dużym dystansie dzielącym nas od Unii mogą dyskontować zarówno przeciwnicy szybkiej integracji (wskazując na brak partnerskich stosunków, elementy dominacji i zależności), jak i zwolennicy szybkiego wejścia do Unii (wskazując możliwość wprowadzenia u nas zachodnich standardów). Bardzo możliwe, że przy ogólnym poparciu idei punkt ciężkości w dyskusjach przeniesie się na kwestię czasu i pytanie kiedy wchodzić do Unii.
W powyżej zaprezentowanym pytaniu wyliczono różne dziedziny życia kraju nie spytano jednak o to, na ile nasze społeczeństwo jako zbiorowość jest blisko bądź daleko od standardów społeczeństw unijnych. Natomiast z perspektywy ekspertów analizujących szanse i hamulce przemian społecznych związanych z procesem integracji ważny jest właśnie ten problem - czyli zasoby społeczne Polski u progu integracji.

5. Opinia publiczna o negocjacjach warunków przystąpienia Polski do Unii Europejskiej

W kwietniu 1998 roku CBOS pytał swoich respondentów o to, jakie emocje odczuwają w związku rozpoczęciem negocjacji w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Większość respondentów 45% odpowiedziała, że negocjacje wiążą się dla nich z nadzieją. Dla 36% pytanych rozpoczęcie negocjacji to fakt raczej niepokojący, 12% deklarowało obojętność, zaś 7% nie umiało wypowiedzieć się w tej kwestii. Nadzieja była najczęstsza w grupie uczniów i studentów, obawy zaś dominowały w grupie rolników, spośród których aż trzy czwarte wyrażały niepokój.
CBOS zadał także pytanie o to, w jakim stopniu warunki na jakich Polska zostanie przyjęta do Unii Europejskiej, będą zależały od umiejętności i stanowczości polskich negocjatorów. W sumie 56% respondentów było przekonanych, że wynik negocjacji w dużym i bardzo dużym stopniu zależy od postawy polskich negocjatorów. Jednocześnie 28% respondentów było zdania, że wpływ polskich negocjatorów na warunki przyjęcia będzie niewielki lub bardzo mały. Interesujące, że postawie i umiejętnościom polskich negocjatorów najmniejsze znaczenie przypisują prywatni przedsiębiorcy. Blisko połowa z nich (46%) sądzi, że czynniki te co najwyżej w niewielkim stopniu zaważą na warunkach wejścia do Unii. Badacze z CBOS stawiają tezę, że może to wynikać z większej świadomości zasad i mechanizmów integracji, a zatem z przekonania, że Polska aspirująca do członkostwa w tej organizacji będzie musiała dostosować się do norm i regulacji unijnych, a jedynie niektóre kwestie będą przedmiotem negocjacji.
Dużą wagę do umiejętności i postaw negocjatorów przywiązują najczęściej ludzie młodzi i bardzo młodzi.
W grudniu 1998 roku CBOS przedstawił respondentom trzy strategie negocjacyjne, jakie mogą stosować polscy negocjatorzy, prosząc by wskazali, którą z nich powinna wybrać strona polska. Struktura wskazań trzech zaproponowanych przez badaczy typów podejścia do negocjacji przedstawiała się następująco:
35% - negocjować twardo i stanowczo nawet jeśli miałoby to opóźnić wejście Polski do Unii Europejskiej,
34% - negocjować twardo i stanowczo, ale tak, żeby nie opóźniać wejścia Polski do Unii Europejskiej,
13% - gdy będzie taka potrzeba, iść na kompromis, tak, aby Polska jak najszybciej weszła do Unii Europejskiej,
18% - trudno powiedzieć.

Zdecydowanie przeważa przekonanie, że negocjować trzeba twardo, a stosunkowo często respondenci stwierdzali, że trzeba negocjować nie tylko zdecydowanie, ale nie zważając na ewentualność opóźnienia przystąpienia Polski do Unii. Co ciekawe, do osób stosunkowo najczęściej podkreślających konieczność stanowczej i twardej postawy w negocjacjach z unijnym partnerem, nawet jeśli odsunęłoby to w czasie termin uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej, należą badani z wyższym wykształceniem, a spośród grup społeczno-zawodowych, obok rolników, przedstawiciele kadry kierowniczej i inteligencji. Najbardziej kompromisowo nastawieni są najmłodsi respondenci.

Interesy i motywy uczestników procesu integracyjnego w opinii Polaków

Niewątpliwie ważnym elementem społecznego oglądu procesu integracji są przeświadczenia na temat motywów jakie kierują Unią przyjmującą nowych członków. CBOS systematycznie zadaje pytanie:
Jak Pan(i) sądzi, czym kierują się państwa Unii Europejskiej dążąc do zacieśnienia kontaktów z Polską? Czy chęcią:
A - pomocy, wsparcia Polski w budowie sprawnej gospodarki rynkowej
B - wzmocnienia o nowe państwa siły i znaczenia zjednoczonej Europy
C - podporządkowania słabszych przez silniejsze państwa europejskie

VI'94 V'95 V'96 XII'98
A 23 19 21 12
B 25 31 33 34
C 31 30 26 34
trudno powiedzieć 21 20 20 20

W ostatnich latach zmniejszyło się przekonanie, że pogłębianie współpracy z naszym krajem wynika z chęci wsparcia Polski w budowie gospodarki rynkowej. Jednocześnie zwiększył się odsetek osób upatrujących w procesie integracyjnym dążenie najsilniejszych państw do dominacji nad słabszymi.
Może to oznaczać wzrost obaw, że nie jesteśmy do integracji przygotowani np. gospodarczo na tyle, by uczestniczyć w procesie jako partnerzy. Badani, którzy przyjęcie nas do Unii postrzegają jako chęć dominacji silniejszych nad słabszymi szczególnie często opowiadają się za opóźnieniem integracji do czasu wzmocnienia naszej gospodarki.
W świetle powyżej zarysowanych obaw dużej części społeczeństwa istotne jest pytanie, kto zdaniem Polaków jest beneficjentem integracji Polski z Unią. CBOS systematycznie zadaje pytanie:
Jak Pan(i) ocenia dotychczasowe stosunki między Polską a Unią Europejską? Komu przynoszą one więcej korzyści?

1993
VII
1994
III
1995
V
1996
V
1997
IV
1997
VIII
1998
IV
1999
V
państwom UE 41 38 31 19 31 28 29 39
Polsce 5 8 11 11 9 11 9 8
Jednakowo Polsce i UE 27 26 33 46 25 35 34 30
nikomu - - - - 7 - 7 -
trudno powiedzieć 27 27 26 24 29 27 21 23

Od 1997 respondenci dotychczasowe stosunki Polski z Unią najczęściej określali jako jednakowo korzystne dla obu stron. Jednak w ostatnim badaniu z maja 1999 roku odnotowano znaczny wzrost przekonania, że korzyści odniosą głównie kraje Unii Europejskiej i ta opinia obecnie dominuje. Przekonanie o niesymetryczności wzajemnych relacji na niekorzyść Polski w znacznym stopniu wpływa na obniżenie akceptacji procesu integracji. Krytyczna ocena dotychczasowych relacji Polski z państwami Unii Europejskiej - jako korzystnymi przede wszystkim dla naszych partnerów - przeważa wśród rolników oraz mieszkańców wsi. Przekonanie, że zyskuje na nich przede wszystkim Polska najczęściej wyrażają prywatni przedsiębiorcy, a także uczniowie i studenci.
O bilans korzyści i strat jaki przewiduje się w związku z faktem przyszłego pełnego członkostwa w Unii CBOS pytał w latach 1994 i 1995 z uwzględnieniem podziału na poziom całego kraju, sfery zawodową i osobistą. Zadane przez CBOS pytanie brzmiało: "Mówi się, że w 2000 Polska stanie się pełnoprawnym członkiem UE. Czy ogólnie rzecz biorąc - Pana(Pani) zdaniem - przyniesie to Polsce, zakładowi pracy, w którym Pan(Pani) pracuje, Panu(Pani) osobiście więcej korzyści niż strat?"

Polska zakład pracy sfera osobista
  V94 V 95 VI94 V 95 VI94 V 95
-więcej korzyści
niż strat
50 35 32 27 32 22
-tyle samo strat
co korzyści
23 32 20 22 17 24
- więcej strat
niż korzyści
6 10 6 9 5 7
trudno powiedzieć 19 21 42 40 45 44

W ciągu roku dzielącego oba badania nastąpił wyraźny spadek liczby przeświadczonych, że przystąpienie do Unii przyniesie więcej korzyści niż strat. Tendencja ta była widoczna na wszystkich płaszczyznach oceny: sytuacji kraju, przedsiębiorstwa i osobistego losu.
Zwraca uwagę fakt, że ogromna część respondentów nie umiała określić przewidywanego bilansu zysków i strat wynikających z integracji, czego wyrazem jest wielka liczba odpowiedzi "trudno powiedzieć". Przeświadczenie o korzyściach płynących z tytułu integracji dla kraju było zdecydowanie częstsze, niż przeświadczenie o korzyściach dla zakładu pracy i korzyściach osobistych.

6. Skutki przystąpienia do Unii dla różnych dziedzin życia w opinii społecznej

Od 1994 roku CBOS przedstawia respondentom szereg różnorodnych dziedzin życia społecznego prosząc o to, by zadeklarowali jak według ich opinii integracja europejska wpłynie na te dziedziny. Poniżej przedstawiono dynamikę opinii w latach 1994 - 1998.
Czy, Pana(i) zdaniem połączenie, integracja Polski z Unią Europejską wpłynie raczej korzystnie czy raczej niekorzystnie na:

1994
VI
1996
V
1997
IV
1998
IV
FUNKCJONOWANIE PRZEDSIĘBIORSTW PRYWATNYCH
raczej korzystnie 67 67 51 56
raczej niekorzystnie 6 7 15 16
nie będzie wpływać 9 11 8 7
trudno powiedzieć 18 17 26 21
FUNKCJONOWANIE PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH
raczej korzystnie 32 34 35 38
raczej niekorzystnie 37 37 29 37
nie będzie wpływać 10 11 7 5
trudno powiedzieć 21 19 29 21
FUNKCJONOWANIE INDYWIDUALNYCH GOSPODARSTW ROLNYCH
raczej korzystnie 40 37 29 26
raczej niekorzystnie 24 32 37 54
nie będzie wpływać 13 11 7 4
trudno powiedzieć 23 21 27 16
SYTUACJĘ W PANA(I) ZAKŁADZIE PRACY, GOSPODARSTWIE ROLNYM
raczej korzystnie - - 26 29
raczej niekorzystnie - - 17 18
nie będzie wpływać - - 29 23
trudno powiedzieć - - 28 30
STAN ŚRODOWISKA NATURALNEGO
raczej korzystnie 71 69 68 71
raczej niekorzystnie 9 11 11 10
nie będzie wpływać 7 8 9 6
trudno powiedzieć 13 12 12 13
PRZESTRZEGANIE PRAWA
raczej korzystnie 49 60 53 59
raczej niekorzystnie 11 9 12 10
nie będzie wpływać 20 14 18 12
trudno powiedzieć 20 16 18 18
STAN WIEDZY I POZIOM WYKSZTAŁCENIA
raczej korzystnie 56 68 - 58
raczej niekorzystnie 7 5 - 12
nie będzie wpływać 19 13 - 14
trudno powiedzieć 18 14 - 16
STOSUNEK POLAKÓW DO PRACY
raczej korzystnie 71 74 55 58
raczej niekorzystnie 3 4 8 11
nie będzie wpływać 14 12 20 15
trudno powiedzieć 12 10 17 17
MATERIALNE WARUNKI ŻYCIA
raczej korzystnie 57 61 47 50
raczej niekorzystnie 10 10 12 19
nie będzie wpływać 13 10 15 10
trudno powiedzieć 20 20 27 22
ŻYCIE KULTURALNE POLAKÓW
raczej korzystnie 43 50 - 45
raczej niekorzystnie 10 8 - 12
nie będzie wpływać 25 22 - 24
trudno powiedzieć 22 19 - 18
TRWAŁOŚĆ POLSKIEJ RODZINY
raczej korzystnie 26 30 20 23
raczej niekorzystnie 17 17 18 18
nie będzie wpływać 38 36 41 35
trudno powiedzieć 19 18 21 24
STAN POLSKIEJ GOSPODARKI
raczej korzystnie       57
raczej niekorzystnie - - - 23
nie będzie wpływać - - - 4
trudno powiedzieć - - - 16
FUNKCJONOWANIE SYSTEMU POLITYCZNEGO
raczej korzystnie   - - 51
raczej niekorzystnie     - 11
nie będzie wpływać       15
trudno powiedzieć     - 23

Jeśli analizujemy deklaracje wskazujące na niekorzystne skutki integracji w poszczególnych dziedzinach to widać, że:
- w 1998 roku zdecydowanie najczęściej (54%) wskazywano je w dziedzinie funkcjonowania indywidualnych gospodarstw rolnych. Jednocześnie w 1998 r. wystąpił gwałtowny - bo aż o 17 punktów procentowych - wzrost przewidywań negatywnych skutków integracji dla rolnictwa.
- stosunkowo często (37%) wskazywano na negatywne skutki integracji w dziedzinie funkcjonowania przedsiębiorstw państwowych. Jednak w tej dziedzinie można mówić o dużej stabilności ocen w latach 1994 - 1998.
Z wyjątkiem dwóch opisanych wyżej dziedzin oraz stanu polskiej gospodarki gdzie udział wskazań negatywnych wskazań wynosi 23% - wskazania negatywnych skutków w pozostałych dziedzinach kształtowały się znacznie poniżej jednej piątej respondentów.
Analiza wskazań korzyści wynikających z integracji pokazuje, że:
- najczęściej upatrywane były one w dziedzinie środowiska naturalnego (71%). przy czym widoczna była duża stabilność odpowiedzi w ciągu lat 1994 - 1998.
- wysokie wskazania widać w takich dziedzinach jak; przestrzeganie prawa (59%), stan wiedzy i wykształcenia (58%), stosunek Polaków do pracy (58%). Przy czym warto zauważyć, że w ciągu lat jednak zmalały przeświadczenia, że przystąpienie do Unii zmieni stosunek Polaków do pracy,
- dość optymistycznie respondenci wypowiadali się o skutkach integracji takich dziedzinach jak stan polskiej gospodarki (57%) oraz materialnych warunków życia (50%) i funkcjonowaniu systemu politycznego (51%). Poprawy kondycji polskiej gospodarki po wejściu do Unii spodziewają się osoby młode - do 24 roku życia, mieszkańcy dużych i średnich miast, badani o wyższym statusie społeczno-materialnym, oceniający swoje warunki materialne jako dobre.
Zwraca uwagę, zrozumiała zresztą duża liczba wskazań - odpowiedzi "trudno powiedzieć" oraz uznania, że integracja nie ma wpływu na daną dziedzinę. Jeśli zsumujemy te dwie kategorie traktując je (choć to zabieg kontrowersyjny) jako uniknięcie oceny konsekwencji, jakie będzie miała integracja w danej dziedzinie to okaże się, że odpowiedzi te obejmują jedną piątą respondentów, a w kilku dziedzinach są bardzo wysokie: w przypadku "trwałości polskiej rodziny" wynoszą w sumie 59%, zaś "sytuacji w pana(i) zakładzie pracy" (53%), a w przypadku "funkcjonowania systemu politycznego" wynoszą (38%).

Reasumując wyniki zaprezentowanych powyżej badań można stwierdzić, że:
1. W ostatnim okresie nastąpił znaczny wzrost sceptycyzmu wobec przystąpienia Polski do Unii, choć w dalszym ciągu, jeśli chodzi o ogólne deklaracje, zwolennicy integracji zdecydowanie przeważają nad przeciwnikami.
2. Aprobata poszczególnych zasad procesu integracji jest zróżnicowana. W zdecydowanie najmniejszym stopniu Polacy akceptują możliwość nabywania przez cudzoziemców bez ograniczeń ziemi w Polsce.
3. Coraz więcej Polaków jest przekonanych, że nie jesteśmy przygotowani by wstępować do Unii jako równorzędni partnerzy, w wielu dziedzinach nie spełniamy unijnych standardów; silne jest np. przekonanie, że wcześniej powinniśmy wzmocnić naszą gospodarkę.
4. Znakomita większość osób pytanych przez CBOS oczekuje, że negocjacje prowadzone będą w sposób zdecydowany. Wielu respondentów jest skłonnych nawet nieco opóźnić przystąpienie do Unii za cenę wynegocjowania "lepszych" warunków.
5. Dla zdecydowanej większości respondentów Polska nie jest zasadniczym beneficjentem integracji, wielu jest zdania, że korzyści są dzielone między Polskę i kraje Unii. Wzrasta przekonanie, że przystąpienie Polski do Unii przyniesie korzyści głównie obecnym jej członkom. Jednocześnie wzrastają w naszym społeczeństwie obawy, że motywem przewodnim krajów Unii w procesie integracji z innymi państwami jest dominacja nad słabszymi partnerami.
6. Polakom trudno określić skutki integracji dla poszczególnych dziedzin życia. Najczęściej wskazują, że trudności będą miały miejsce w rolnictwie i państwowym przemyśle, zaś korzyści wystąpią w dziedzinie ochrony środowiska naturalnego.

III. Społeczne szanse i bariery integracji

Otwartość społeczeństwa polskiego na integrację nie może być rozpatrywana jedynie z perspektywy społecznych oceny i opinii. Trzeba uwzględniać także inne uwarunkowania społecznej zdolności do rzeczywistej integracji ze społecznością europejską.
Eksperci podejmują problem oceny społecznej zdolności do integracji definiując ją jako "zdolność społeczeństwa polskiego do włączenia się na równoprawnych prawach do wspólnoty innych państw demokratyczno-liberalnych". Podkreślają też, że wtedy gdy mówimy o "równoprawnych zasadach to podkreślamy zdolność społeczeństwa do przyjęcia obowiązujących w społeczeństwach zachodnich ťreguł gryŤ rozumianych jako idee społeczeństwa konkurencyjnego, idei rządów prawa idei rządzących społeczeństwem obywatelskim. Na podstawie badań zasadniczy wniosek jaki wyłaniał się w połowie lat dziewięćdziesiątych był następujący: "W polskim społeczeństwie pogłębia się podział między ludźmi, którzy ze względu na posiadane ťzasobyŤ - takie jak lepsze wykształcenie, młody wiek, zamieszkiwanie wielkim mieście - mają możliwość korzystania z nowych szans, a tymi, którzy nie są w stanie z nich korzystać. Niewątpliwie dla pierwszej grupy stosunki panujące w krajach Unii są układem wzoro- i normotwórczym. Zasięg i aktywność społeczna obu grup są istotną przesłanką oceny społecznych szans i barier związanych z integracją".
"Zasoby", o których mowa są pochodną sytuacji społecznej i demograficznej kraju. Jako wskaźniki zasobów społecznych Polski można brać pod uwagę - strukturę wykształcenia (odsetek ludności z wykształceniem co najmniej średnim), średnią długość życia, współczynnik umieralności niemowląt, ryzyko zgonu mężczyzn w wieku produkcyjnym oraz wskaźnik spożycia alkoholu. Podkreśla się, że zasoby kapitału ludzkiego w sensie nie ilościowym a jakościowym, tj. jest oceniane właśnie przez pryzmat wykształcenia i zdrowia społeczeństwa nie prezentują się zbyt dobrze na tle krajów Unii Europejskiej. Prof. M. Marody wskazuje, że czynniki o których mowa warunkują integrację społeczeństwa polskiego ze społeczeństwem europejskim przynajmniej dwojako:
- bezpośrednio, jako poziom wiedzy, umiejętności, i energii witalnej, który określać będzie możliwości przyjmowania nowoczesnych technologii i rozwiązań organizacyjnych oraz adaptacji do globalnego rynku;
- pośrednio, gdyż poziom zdrowia społeczeństwa wyznacza nie tylko jego zdolności produkcyjne, ale i wyższy bądź niższy udział kosztów.
Powyższa diagnoza stoi w sprzeczności z obiegowym sądem, że właśnie kapitał ludzki jest naszym atutem w procesie integracji.
W ocenie zdolności integracyjnych polskiego społeczeństwa wskazuje się - jako sposób opisu sytuacji - na trzy płaszczyzny relacji społecznych, a mianowicie:
* wymiar współżycia, który opiera się na uogólnionym zaufaniu do innych ludzi i instytucji, zaufaniu, które może być wycofane w trakcie interakcji, ale stanowi punkt wyjścia do jej podjęcia,
* wymiar ekspansji, który zakłada konkurencję w ramach bardzo jasno określonych reguł formalnych, prawnych, a także reguł nieformalnych przewidujących między innymi procedury rozstrzygania ewentualnych konfliktów.
* wymiar dyskursu opierający się na różnych formach komunikacji społecznej i w konsekwencji będący fundamentem budowy różnego rodzaju więzi społecznych prowadzących do pluralizmu dyskursu przy zachowaniu jako podstawy fundamentalnej zasady wolności jednostki.
Socjologowie stwierdzają, że jeśli bierzemy pod uwagę owe trzy wymiary relacji społecznych społeczeństwo polskie wykazuje znaczny dystans wobec społeczeństw Unii Europejskiej i jego istnienie pociąga za sobą możliwość pojawienia się bardziej lub mniej poważnych problemów społecznych w procesie integracji Polski z Unią Europejską.
Trzeba podkreślić, że polskie społeczeństwo znajduje się w sytuacji szczególnej. Jak stwierdza L. Kolarska-Bobińska "Polscy socjologowie uważają, że lata dziewięćdziesiąte to okres rozpadu starej struktury społecznej (...). Wprowadzenie gospodarki rynkowej w istotny sposób zmieniło sytuację robotników i części inteligencji, zwiększyło różnice społeczne oraz rolę wykształcenia jako czynnika stratyfikującego społeczeństwo. Wyłanianie się nowego ładu ma charakter chaotyczny, a rezultaty tego procesu trudno dziś przewidzieć. Jednak już obecnie można stwierdzić, że integracja z Unią Europejską spowoduje dalsze zmiany struktury społecznej, np. przekształci oblicze kategorii rolników, tej grupy w naszym społeczeństwie, która w najmniejszym stopniu poddała się transformacji rynkowej. (...) Tymczasem, jak wynika z przytoczonych wyżej danych Ministerstwa Rolnictwa dostosowanie oblicza polskiego rolnictwa do wymogów Unii wymusi zmianę sytuacji życiowej około trzech czwartych rolników, tj. 22% czynnych zawodowo Polaków, a biorąc pod uwagę wszystkich mieszkańców wsi – ponad jednej trzeciej społeczeństwa.
Opracowanie w cz. II w całości sporządzono na podstawie badań Centrum Badania Opinii Społecznej. Wykorzystano następujące publikacje:
1."Unia Europejska w świadomości społecznej", Komunikat CBOS, Warszawa, Czerwiec'95.
2."Polacy o integracji europejskiej w latach 1992 - 1995", Raport CBOS, Warszawa, Styczeń'96.
3."O kontroli polskich produktów przez Unię Europejską", Komunikat CBOS, Warszawa, Luty'98.
4."Opinie o negocjacjach Polski z Unią Europejską i poparcie dla integracji", Komunikat CBOS, Warszawa, Maj'98.
5. "Na drodze do Unii Europejskiej", Komunikat CBOS, Warszawa, Styczeń'99.
6. "Polacy, Czesi i Węgrzy o integracji z Unią Europejską", komunikat CBOS, Warszawa, Czerwiec'99.

Przypisy

1. Por. P. Brooks, Informowanie społeczeństwa nie jest łatwe, "Dialog Europejski - Magazyn na Rzecz Integracji Europejskiej", maj/czerwiec 1997.
2. Por. Informowanie opinii publicznej - Nowe zasady działania zamiana podejścia, "Dialog Europejski - Magazyn na Rzecz Integracji Europejskiej", listopad/grudzień 1998.
3. Por. Jak informować o poszerzeniu UE? "Dialog Europejski - Magazyn na Rzecz Integracji Europejskiej", listopad/grudzień 1998.
4. Por. Informacja o UE z opóźnieniem, "Rzeczpospolita" z 14 maja 1999 r.
5. Komunikat z badań CBOS "Unia Europejska w świadomości społecznej", Warszawa, czerwiec '95.
6. Por. M. Marody, Szanse i hamulce przemian społecznych, w: Przystąpienie czy integracja? Polska droga do Unii europejskiej, Fundacja im. F. Eberta, Warszawa 1998; oraz M. Marody Społeczeństwopolskie w perspektywie integracji z Unią Europejską, w: Polska transformacja w perspektywie integracji europejskiej, Fundacja im. F. Eberta, Warszawa 1996.
7. Por. L. Kolarska-Bobińska, Dokończona transformacja: integracja z Unią Europejską, w: Polska Eurodebata, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 1999.


Biuro Studiów i Ekspertyz, 1999 r.